Wyjazdy są od tego by odpoczywać, a chyba nie ma lepszego odpoczynku niż piwo na łonie natury. Prawdą jest, że w tym dniu, przeznaczonym na słodki odpoczynek, natura nie była zbyt łaskawa. Pizgający wiatr panoszący się po Beskidzie Niskim sprawił, że aby przywrocić choć pozorny komfort termiczny ciała, mój wybór degustacyjny padł Coffe Milk Stouta z browaru PiwoWarownia. Niestety moc na poziomie 4,5% nie zapewniła mi oczekiwanego lepszego, cieplejszego samopoczucia. Oczywistym stało się dla mnie, że muszę sięgnąć po coś mocniejszego. Tym razem w moich dłoniach dzierżących otwieracz, spoczęło dzieło będące wynikiem kooperacji dwóch browarów (Humalove i Wąsosz). Zawarty w nim woltaż wynoszący 8,5% skutecznie poraził moje receptory odpowiedzialne za błogi stan. Chyba nawet wyszło słońce…